

Matki Bożej Zaro w Angela
, 26 kwietnia 2020 r .:
Tego popołudnia Matka wyglądała na ubraną na biało; płaszcz owinięty wokół niej był również biały, jakby przezroczysty i wysadzany brokatem. Ten sam płaszcz również zakrył jej głowę. Matka miała splecione dłonie, aw dłoniach leżał długi różaniec światła. Na jej piersi Matka miała serce z ciał otoczone cierniami; jej stopy były nagie i zostały umieszczone na świecie. Świat był jakby otoczony dużą szarą chmurą. Matka miała piękny uśmiech, ale jej oczy były smutne. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Drogie dzieci, dziękuję wam, że dzisiaj ponownie odpowiedzieliście na moje wezwanie. Drogie dzieci, dziś znowu jestem tutaj, aby prosić was o modlitwę, modlitwę za ten świat, który jest coraz bardziej opanowany i otoczony przez zło. Moje dzieci, bądźcie dziećmi światłości, rozświetlcie wasze światło modlitwą. Niech twoje życie będzie modlitwą, niech każdy twój gest modlitwą. Moje dzieci, bądźcie gotowi, bądźcie mocni w wierze, czasy są krótkie, a ja przygotowuję swoją armię. Naucz się mocno trzymać różaniec w dłoniach i ufać Bogu we wszystkim, co robisz. Naucz się powierzać swoje życie w ręce Boga. On jest Ojcem i nikt nie kocha cię bardziej niż On.
Umiłowane dzieci, módlcie się bardzo za Kościół, mój ukochany Kościół i za Namiestnika Chrystusa. Módlcie się za wszystkich moich wybranych i uprzywilejowanych synów *: módlcie się i nie lękajcie się - jestem przy waszym boku i zawsze was chronię. Mój syn, Jezus, posyła mnie między was właśnie dlatego, że chce, aby wszyscy zostali zbawieni. Bóg jest miłością i chce waszego zbawienia.
W tym czasie próby trwajcie mocno w wierze, nadal formujcie wieczernie modlitewne w swoich domach i módlcie się w rodzinach. Niech wasze domy będą małymi kościołami domowymi. Nie zniechęcaj się.
Wtedy mama rozłożyła ramiona i poprosiła mnie o modlitwę z nią. Po modlitwie poleciłem jej wszystkich, którzy powierzyli się mojej modlitwie. Na koniec pobłogosławiła „W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Amen."
* tj. księża. [Notatka tłumacza]
Opublikowany w Wiadomości.
Dlaczego Simona i Angela?
Alicji Lenczewskiej



Elżbieta Kindelmann
Przez to, co się stało Dziennik duchowyJezus i Maryja nauczali Elżbietę i nadal nauczają wiernych boskiej sztuki cierpienia dla zbawienia dusz. Zadania są przydzielane na każdy dzień tygodnia, które obejmują modlitwę, post i czuwanie nocne, z dołączonymi pięknymi obietnicami, opatrzonymi specjalnymi łaskami dla kapłanów i dusz w czyśćcu. W swoich orędziach Jezus i Maryja mówią, że Płomień Miłości Niepokalanego Serca Maryi jest największą łaską udzieloną ludzkości od Wcielenia. A w niezbyt odległej przyszłości jej płomień pochłonie cały świat.
Ojciec Stefano Gobbi
Dlaczego Gisella Cardia?
Po trzecie, przekazom często towarzyszyły widoczne zjawiska, dowody fotograficzne znalezione w W Cammino con Maria, która nie może być owocem subiektywnej wyobraźni, zwłaszcza obecności stygmatów na ciele Giselle i pojawienia się krzyży lub tekstów religijnych w krew na ramionach Giselli. Zobacz zdjęcia z jej strony objawień 
Jennifer
Dlaczego Manuela Strack?

Dlaczego wizjonerki Naszej Pani z Medziugorja?
Dlaczego Pedro Regis?
Dlaczego Sługa Boży Luisa Piccarreta?
świętych. Dopiero gdy została „Córką Marii”, koszmary w końcu ustały w wieku jedenastu lat. W następnym roku Jezus zaczął do niej wewnętrznie przemawiać, zwłaszcza po przyjęciu Komunii św. Kiedy miała trzynaście lat, ukazał się jej w wizji, której była świadkiem z balkonu swojego domu. Tam, na ulicy poniżej, zobaczyła tłum i uzbrojonych żołnierzy prowadzących trzech więźniów; rozpoznała Jezusa jako jednego z nich. Kiedy przybył pod jej balkon, podniósł głowę i zawołał: „Duszo, pomóż mi! ” Głęboko wzruszona Luisa ofiarowała się od tego dnia jako ofiara duszy w zadośćuczynieniu za grzechy ludzkości.
nieruchomy, sztywny stan, który wyglądał prawie tak, jakby była martwa. Dopiero gdy ksiądz wykonał znak krzyża na jej ciele, Luiza odzyskała zdolności. Ten niezwykły mistyczny stan trwał aż do jej śmierci w 1947 r. - po czym nastąpił niemały pogrzeb. W tym okresie jej życia nie chorowała fizycznie (do końca zachorowała na zapalenie płuc) i nigdy nie doświadczyła odleżyn, mimo że była przykuta do swojego małego łóżeczka przez sześćdziesiąt cztery lata.
Waleria Copponi